poniedziałek, 31 marca 2008

ogólne blehhh...

czyli idzie jak po grudzie. Żenada. Jest 1. kwietnia, a ja mam 2 strony - wstępu. Czyli dziwnym nie jest, że pewnie nie wejdą potem do tego super dzieła. Bo jak wiadomo, wstęp się pisze na końcu.
Grr, zaczynam się na serio stresować. Śmichy-chichy i żarciki o prokrastynacji już chyba nie wystarczą. Trzeba się serio wziąć za tę robotę. Przestać zajmować się czymś "zamiast", jak np robienie dziwnych notatek z każdego numeru bL... Ech, trzeba iść w końcu do czytelni na dłużej i od deski do deski przeczytać wszystkie bL. Stanowczo nie starczy mi tych 3 własnych numerów plus jeden pożyczony od Wiktora Traktora.
Zaczęłam od zamówienia w BUWr poradnika, drugi Stiopa wynalazł na e-mulu... Oby mnie to do czegoś zmotywowało. Trzymać kciuki!