środa, 2 lipca 2008
mgr przed nazwiskiem - bezcenne?
A tak w ogóle to kolekcja moich własnych "brulionów" liczy obecnie sztuk 7, no i ten pożyczony też jeszcze przetrzymuję. W sumie 8 zeszytów z 23, jakie się ukazały, czyli trochę jakby nie za dużo. No i w związku z tym na ksero wydałam gdzieś tak w okolicy 100zł, do tego 2x po 17 zł z groszami za pociąg do O. i z powrotem. Ksero 100zł, bruliony coś koło 150zł, inne książki jakieś 50zł... Oprawa pracy w 3 egzemplarzach, wersja na płycie CD, zdjęcia, dyplom, dyplom po angielsku, kwiaty dla promotora i recenzenta... Trochę trzeba wydać, żeby zostać magistrem. A wtedy można już płacić za całe bilety w pkp i tramwaju.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz